Czy ostatnie zmiany w przepisach miały wpływ na bezpieczeństwo pieszych?

piesi

W ostatnich dwóch latach wprowadzono istotne zmiany w polskim prawie ruchu drogowego. W nowym raporcie „Bezpieczeństwo w ruchu drogowym” Obserwatorium Polityki Miejskiej IRMiR i Instytutu Transportu Samochodowego przeanalizowano ich pierwsze skutki. Co wynika z dokumentu?

Raport „Bezpieczeństwo w ruchu drogowym” skupia się przede wszystkim na pieszych, jako na grupie najmocniej narażonej na śmierć lub utratę zdrowia w wyniku wypadku drogowego. W latach 2019-21 piesi stanowili ponad połowę (51%) ciężko rannych w wypadkach w miastach i blisko 1/3 ich ofiar śmiertelnych (30%).

CZY ZMIANY PRZEPISÓW POMOGŁY PIESZYM?

W ostatnich dwóch latach na polskich drogach miały miejsce trzy istotne i szeroko dyskutowane zmiany: ujednolicono limit prędkości w obszarze zabudowanym do 50 km/h (wcześniej w nocy można było jeździć o 10 km/h szybciej), wprowadzono pierwszeństwo pieszych przy wchodzeniu na przejścia oraz podniesiono kary za wykroczenia drogowe. 

O ile w przypadku ostatniej z tych zmian jest jeszcze za wcześnie, by wyciągać daleko idące wnioski, o tyle w przypadku dwóch pierwszych, zmiany po roku wydają się już istotne statystycznie. I tak, w godzinach nocnych w miastach w pierwszym roku obowiązywania niższego limitu prędkości stwierdzono spadek liczby ofiar śmiertelnych aż o 46,8%. W tym samym czasie liczba wypadków spadła o 26%, a liczba rannych o 23%. Zmianę tę należy więc ocenić jednoznacznie pozytywnie – w końcu udało się zapobiec blisko połowie wypadków śmiertelnych!

Nieco inaczej wyglądają jednak statystyki po roku obowiązywania pierwszeństwa pieszych przy wchodzeniu na przejścia. Liczba ofiar śmiertelnych wypadków, do których doszło na przejściach dla pieszych wzrosła o 14%, a sama liczba wypadków i rannych – aż o 16%. Mamy tu więc do czynienia z wyraźnym wzrostem. Jaka jest tego przyczyna? Jedni powiedzą, że to brak ostrożności pieszych, którzy mniej uważają przy wchodzeniu na przejście, wiedząc, że mają pierwszeństwo. Inni powiedzą, że winni są kierowcy, których nawyki nie nadążają za zmianami przepisów. Niezależnie od przyczyny – na razie zmiana ta nie przyniosła poprawy bezpieczeństwa pieszych, a nawet jej pogorszenie. Być może potrzeba jednak czasu, by obie strony przyzwyczaiły się do nowej sytuacji.

STATYSTYKA BYWA MYLĄCA

Benjamin Disraeli powiedział kiedyś, że są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, okropne kłamstwa i statystyki. Nawet jeśli uznamy to za przesadę, warto zwrócić uwagę na zastrzeżenia, które twórcy raportu wysuwają pod adresem danych na temat wypadków drogowych zbieranych w Polsce. W blisko 3/4 wypadków miejsce wypadku opisywane jest jako „jezdnia”, co jest kategorią na tyle ogólną, że utrudnia wyciąganie jakichkolwiek wniosków na temat miejsc szczególnie niebezpiecznych. 

Policyjne statystyki skupiają się też na zachowaniu sprawców wypadku – brakuje informacji na temat tego, co robili pozostali uczestnicy zdarzenia. Obrażenia ofiar nie są klasyfikowane według skali MAIS stosowanej w międzynarodowych bazach danych i zalecanej przez Komisję Europejską. W praktyce jedynym, niedoskonałym sposobem porównania skali obrażeń, jakie piesi doznają w wyniku wypadków jest zestawiane ze sobą liczby rannych i ofiar śmiertelnych, co ogranicza przydatność danych.

Z zainteresowaniem obserwujemy zmiany w prawie o ruchu drogowym i ich skutki dla bezpieczeństwa zarówno pieszych, jak i innych uczestników ruchu. Liczymy, że kolejne raporty pokażą wyraźniejsze spadki liczby ofiar. To, co możemy zrobić ze swojej strony, to nieustanne dbanie o to, by nasi kierowcy byli odpowiednio przygotowani, wypoczęci oraz jeździli zawsze sprawnymi samochodami. I możecie być pewni, że to robimy!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.