
Do końca września obowiązywać będą w Polsce wydłużone limity czasu pracy kierowców. Mają one ułatwić zachowanie płynności dostaw towarów w związku z wojną na Ukrainie oraz sankcjami UE wobec Rosji i Białorusi.
Pisaliśmy niedawno, że według IRU w Unii Europejskiej w ostatnim roku o 42% wzrosła liczba nieobsadzonych stanowisk kierowców. Tylko w Polsce oznacza to brak ok. 80 000 kierowców! Takie niedobory muszą odbijać się na sytuacji branży transportowej, a co za tym idzie również pozostałych gałęzi gospodarki.
WYDŁUŻENIE CZASU PRACY
Wydłużenie limitów czasu pracy kierowców do końca września ma pozwolić uniknąć sytuacji, w której niedobory możliwości transportowych powodowałyby przestoje w transporcie. Nowe zasady oznaczają:
- wydłużenie maksymalnego dopuszczalnego dziennego czasu prowadzenia pojazdu z 9 godzin do 11 godzin (odstępstwo od art. 6 ust. 1 rozporządzenia (WE) nr 561/2006);
- wydłużenie maksymalnego dopuszczalnego tygodniowego czasu prowadzenia pojazdu z 56 godzin do maksymalnie 60 godzin (odstępstwo od art. 6 ust. 2 ww. rozporządzenia);
- wydłużenie maksymalnego dopuszczalnego dwutygodniowego czasu prowadzenia pojazdu z 90 godzin do maksymalnie 96 godzin (odstępstwo od art. 6 ust. 3 ww. rozporządzenia);
- wydłużenie maksymalnego czasu prowadzenia pojazdu, po którym wymagana jest przerwa trwająca 45 minut, z 4 godzin i 30 minut do 5 godzin i 30 minut (odstępstwo od art. 7 ww. rozporządzenia);
- możliwość spędzania przez kierowcę regularnego tygodniowego okresu odpoczynku w pojeździe, o ile wyposażony on jest w odpowiednie miejsce do spania dla każdego kierowcy i znajduje się na postoju (odstępstwo od art. 8 ust. 8 ww. rozporządzenia).
PROWIZORKA CZY ELASTYCZNOŚĆ?
Co oznaczają takie zmiany dla branży transportowej? Tak naprawdę zyskujemy nieco na elastyczności. Zmiany nie są niby duże, ale gdy kierowcy zabraknie tych kilkudziesięciu minut, by dowieść towar przed pauzą, cały plan dalszych przejazdów ulega przesunięciu. Nie jest jednak tak, że po ogłoszeniu czasowych zmian w firmach transportowych strzelały korki od szampanów.
Tak naprawdę bowiem to rozluźnienie zasad nie rozwiązuje żadnego z głównych problemów.
– Stosowanie tymczasowych odstępstw nie może powodować pogorszenia warunków pracy kierowców i poziomu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Pracodawcy w dalszym ciągu pozostają odpowiedzialni za zdrowie i bezpieczeństwo swoich pracowników, a także innych użytkowników dróg. Nie należy zatem dopuszczać do sytuacji, w których kierowca będzie prowadził pojazd gdy jest zmęczony – czytamy na rządowej stronie internetowej.
To ważne doprecyzowanie pokazuje, że nie jest teraz tak, że dłuższe przejazdy stają się standardem. Raz czy drugi można pojechać minimalnie dłużej, gdy sytuacja tego wymaga. Co do zasady nie da się jednak znacząco zwiększyć wykonanej pracy przewozowej bez zwiększenia liczby samochodów i kierowców.
Nic więc dziwnego, że nasza flota stale się powiększa, a nasze szeregi zasilają kolejni kierowcy. Tylko w tym roku planujemy zwiększyć liczbę jeżdżących w naszych barwach samochodów o 60%! Dzięki takim działaniom nasi klienci mogą spać spokojnie i zupełnie nie przejmować się zmienną sytuacją na rynku transportowym.